piątek, 11 lipca 2014

8. Morderca w Hogwarcie

Rozdział pisany w narracji trzecioosobowej! Jest to pojedynczy 'wybryk', później wracam do jednoosobowej.
_________________________________________________________________________________

Po ciepłej jesieni nastąpiła mroźna zima. Już na początku grudnia biały puch pokrył całe błonia i jezioro, które teraz było zamarznięte. Uczniowie radośnie rzucali w siebie nawzajem małymi kulkami, inni lepili różnorodne bałwany, a jeszcze inni tarzali się w śniegu, śmiejąc się w niebogłosy. Jednak dla pewnych osób zima i zbliżająca się przerwa świąteczna nie była powodem do radości.
Odkąd Hermiona dowiedziała się o swojej historii minęły trzy miesiące. W tym czasie zbliżyła się do swojego brata i osób z paczki. Zaprzyjaźniła się ze wszystkimi, jednak była jedna osoba, o której dziewczyna myślała dzień w dzień. Uwielbiała spędzać czas z Draconem Malfoyem, a także rozmawiać, nawet na najgłupszy temat. Nie przeszkadzały jej plotki o niej i chłopaku, ani rozbawione i zaciekawione spojrzenia kierowane w jej stronę przez przyjaciół. Niestety brunetka nie chciała zepsuć przyjaźni jaką obdarzał ją blondyn ( z wzajemnością ) głupim, młodzieńczym zauroczeniem. Miała nadzieje, że to tylko zauroczenie...
Hermiona także zmieniła się nie do poznania. Nie była grzeczna i miła, wręcz przeciwnie. Zaczęła przywiązywać większą wagę do swojego wyglądu. Sweterki i szerokie dżinsy zamieniła na sukienki, spódniczki, a także więcej odkrywające niż dotychczas bluzki. Jej kosmetyczka wypełniła się po brzegi, a ona sama przyciągała wzrok większej części męskiej co jej pochlebiało. Niestety niedługo miała zmienić się jeszcze bardziej, psychicznie tak jak fizycznie...
Hermiona i Sophie siedziały w Pokoju Wspólnych i krytykowały osoby, które akurat znajdowały się w zasięgu ich wzroku. Diana Saint w skórzanej, różowej spódniczce, która nie dosięgała jej nawet do ud, Patrick Radley, który ślini się na widok każdej, nawet najgorszej dziewczyny, Hanna Parker w 20-centymetrowych szpilkach, w których kompletnie nie potrafi chodzić i wiele, wiele więcej ofiar. Ich ciekawą rozrywkę przerwał krzyk przerażenia. Dziewczyny podskoczyły zaskoczone i od razu skierowały się w stronę korytarza, bo to właśnie stamtąd dobiegał krzyk. Przeciskały się przez tłum gapiów, by wreszcie spojrzeć na wszystko. A było źle. Katie Bell leżała w wielkiej kałuży krwi. Oczy miała szeroko otwarte, widać było w nich tylko przerażenie, nic więcej. Gryfonka miała liczne rany na ciele. Riddle zakryła usta, a w jej oczach pojawiły się łzy. Katie, w przeszłości była jej obojętna, ale teraz widząc ją martwą nie wytrzymała i łzy pociekły jej po policzku. Sophie przytuliła ją i gładziła po plecach chcąc ją uspokoić. Dwie Ślizgonki domyślały się, że Bell została zamordowana przez śmierciożerców, ale nie miały pojęcia jak wdarli się do zamku, to niemożliwe. Zostaje jedna opcja, ktoś z uczniów jest sługą Voldemorta gotowym zrobić wszystko dla niego. W szkole nie jest już bezpiecznie, nie tak jak dawniej.
Ciało dziewczyny zostało zabrane przez wystraszonych nauczycieli, a miejsce oczyszczone z krwi. Niestety wspomnienia i świadomość pozostała i Hermionie zrobiło się szczerze żal niektórych Gryfonów, szczególnie przyjaciółek zamordowanej. Co jak co, ale Riddle miała jeszcze uczucia i potrafiła współczuć.
Przyjaciółki wróciły do Pokoju Wspólnego i ruszyły do dormitorium czarnowłosej. Siedziały w ciszy, którą przerwało pukanie. Peterson otworzyła drzwi, w których pojawiła się uśmiechnięta twarz Draco.
- Miałem cię zawiadomić, że Snape cię wzywa. - zaczął bez przywitania. Po chwili zauważył Hermionę i uśmiechnął się promiennie. - Cześć Miona!
- Hej Draco. - ta powiedziała nieco ciszej, ale odwzajemniła uśmiech.
- Cześć Draco, miło cię widzieć, fajnie, że wpadłeś się PRZYWITAĆ. - Sophie położyła szczególny nacisk na ostatnie słowo i od razu pognała do gabinetu profesora. Malfoy natomiast wszedł i usiadł obok Riddle. Zauważył chyba, że coś jest nie tak, bo zapytał.
- Wszystko dobrze?
Brunetka opowiedziała szeptem o wszystkim. Chłopak już chciał ją przytulić, ale ona wstała szybko. Pragnęła tej bliskości z nim, która była możliwa rzadko, gdyż byli 'tylko' przyjaciółmi, ale nie teraz, nie w tej chwili. Teraz chciała być sama. I to nie z tego powodu, że Bell nie żyje, tylko z tego, że jest córką tego potwora, na którego zlecenie śmierciożercy robią wszystko.
Dziewczyna bez słowa wyszła z pokoju zostawiając zdziwionego blondyna samego.

Tymczasem w Pokoju Wspólnym Gryfonów wrzało od słów współczucia dla przyjaciół Katie i oskarżeń o to okropne zdarzenie. Najwięcej oczywiście kierowanych w stronę rodzeństwa Riddle. Była tylko jedna osoba, która milczała i spoglądała na wszystkich ze smętnym wyrazem twarzy. Harry Potter, Złoty Chłopiec. Obwiniał siebie o śmierć swojej koleżanki. To jego chciał dostać Voldemort, nikogo innego. Gdyby oddał się w jego ręce nikt by nie zginął. Niewinne osoby będą mordowane jedna za drugą. Czarnowłosy miał w głowie opcję znalezienia Lorda i pozwolenia się zabić, ale nie zrobi tego. Musi go zabić i uratować wszystkich innych czarodziejów i mugoli przed śmiercią i nędznym życiem. Tylko czy on na pewno chce dobra dla ludzi czy może dla siebie? Robi to, aby ochronić innych czy być uwielbianym przez cały świat? Tego nie wie nikt, oprócz samego Pottera.

Draco siedział w Pokoju Wspólnym popijając Ognistą. Obok zawzięcie rozmawiali jego przyjaciele - Nick oraz Nathan. Chłopak nie słuchał ich dyskusji, ponieważ miał na głowie inne sprawy. Dwie, bardzo ważne dla niego sprawy. Pierwszą jest oczywiście Hermiona. Nie wiedział co myśleć o uczuciach, które do niej żywił. Ujawnić je światu czy dusić w sobie? Nie chciał zostać odrzucony tak samo jak nie chciał udawać, że podoba mu się, że są tylko przyjaciółmi. Wiedział, że dziewczyna czuje do niego tylko przyjaźń, nic więcej. Musi jeszcze przemyśleć to jak postąpi.
Drugą sprawą jest Katie Bell. Nie miał pojęcia kto ją zabił, ale musi się dowiedzieć. Wiedział tylko, że to sługa Voldemorta, ponieważ zostało użyte zaklęcie, z którego korzystają tylko oni. Czarno magiczne, naprawdę silne i bolesne. Każdy młody śmierciożerca lub osoba, która niedługo ma się nim stać uczy się tego i innych zaklęć. W każdym bądź razie Malfoy musiał dowiedzieć się kto jest tym mordercą, a to trudne nie będzie. Wystarczy zaczekać na przerwę świąteczną.
- Draco, co ci jest? - z rozmyśleń wyrwał go głos Nicka.
- Nic, nic. Po prostu... myślałem. - przerwało mu rozbawione prychnięcia Coopera. Blondyn spojrzał na niego piorunującym spojrzeniem i już nie dokończył, gdyż do Pokoju wpadły nagle Parkinson i jej przyjaciółeczki rozpowiadając, jak to określiły - "dobrą nowinę".
- IMPREZA, IMPREZA! Z tego powodu, że będziemy musieli wszyscy pożegnać się na całe dwa tygodnie, ja i moje przyjaciółki - tutaj wskazała na chichoczące dziewczyny - organizujemy imprezę w piątek wieczorem! Alkohol, muzyka i alkohol! Do zobaczenia! - krzyknęła i wszystkie razem pobiegły na górę, prawdopodobnie powiadomić innych.
- Nie lubię jej, ale nieraz się przydaje. - powiedział Riddle i uśmiechnął się.
- No i w łóżku jest dobra. - cała trójka zaśmiała się na słowa Malfoya.

Hermiona, Katie Malfoy i Madeleine siedziały w swoim pokoju rozmawiając o feriach. Nagle do pokoju wpadła Pansy uśmiechając się od ucha do ucha.
- Impreza w piątek wieczorem! Organizowana przeze mnie i moje przyjaciółki. - wszystkie uśmiechnęły się z wyższością i wybiegły z pomieszczenia. Dziewczyny patrzyły na siebie oniemiałe, ale zaraz się otrząsnęły i zaśmiały.
- No to mamy robotę na cały jutrzejszy dzień. - Hermiona uśmiechnęła się.
- To już jutro piątek?! - krzyknęła Mad.
Dziewczyny jeszcze przez chwilę pogadała, a potem ruszyły na kolację. Gdy weszły do Wielkiej Sali zauważyły, że jest ona udekorowana w kolorze czarnym. Usiadły przy stole i czekały na prawdopodobne przemówienie dyrektora. Tak też było. Dumbledore wstał i zaczął mówić.
- Katie Bell była dzielną Gryfonką i świetną graczką Quidditcha. Niestety dziś musiała odejść. Została zamordowana przez osobę, która jest w zamku. Chciałbym złożyć szczere wyrazy współczucia wszystkim Gryfonom i poprosić wszystkich was o jeden wieczór żałoby, tylko dzisiaj. Okażcie swoje współczucie i zastosujcie się do tego. I pamiętajcie, bądźcie ostrożni. Dopóki nie wiemy kto jest mordercą, wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie. Po 22 proszę zamykać się w swoich pokojach i sprawdzić każdy jego zakamarek. A teraz... jedzcie. Smacznego. - na stołach pojawiło się jedzenie.Wszyscy jedli w ciszy, tylko przy stole Ślizgonów co jakiś czas było słychać śmiechy. Po skończonej kolacji wszyscy pędem udali się do dormitoriów, prawdopodobnie biorąc na bardzo poważnie słowa dyrektora. Ślizgoni także, co było nie małym zdziwieniem dla Hermiony. Dziewczyna nie czuła się dobrze z myślą, że jutro wieczorem będą imprezować, ale nastawienia Ślizgonów nie zmieni, a bardzo chciała wziąć udział w imprezie. Riddle z koleżankami ruszyła do pokoju i zgodnie z zaleceniami dyrektora sprawdziły cały pokój. Zamknęły drzwi na klucz, założyły zaklęcia ochronne i uspokojone położyły się do łóżek, każda zastanawiając się co założyć na imprezę...

_________________________________________________________________________________

Ups, w Hogwarcie już nie jest bezpiecznie. Macie podejrzenia co do kogo?
Męczyłam się z tym rozdziałem, sama nie wiem czemu. Miałam na niego pomysł, ale nie miałam weny dlatego wyszło takie coś. Oczywiście w tym tygodniu (do wtorku) pojawi się jeszcze jeden rozdział, w którym chyba domyślacie się co będzie. Mam nadzieję, że wam się podoba:)
I jak narracja trzecioosobowa? Lepiej tak czy pierwszoosobowa? Napiszcie, bo to ważne dla mnie.

Tak by the way ogląda ktoś z was Mundial? Ja uwielbiam piłkę nożną (nie potrafię grać, tylko oglądam haha) i od zawsze jestem wielkim kibicem Brazylii, co się nie zmieniło. Przegrali i wiem, że zagrali beznadziejnie, ale tak mi ich szkoda eh :( Dla mnie i tak zawsze będą mistrzami. A wy komu kibicujecie/kibicowaliście? Takie pytanie dnia haha :D

Do wtorku! Pozdrawiaaaam :*

-Nessa

3 komentarze:

  1. Nie wiem kto to może być, ale bardzo mnie to ciekawi.. Mhm... Lubię niespodzianki :-)
    Nawet dobrze wyszło z formą trzecioosobową, ja lubię jak jest trochę w formie jednoosobowej, trochę w trzecioosobowej :-) ogólnie mi się podobało.
    Widzę, że impreza zapowiada się dobra. No to czekam na kolejny rozdział!
    A co do mundialu, to oglądam, bo nie mam wyjścia, ale ogólnie nikomu nie kibicuje :-) ale niektóre mecze są dobre.
    Pozdrawiam, Domi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiesz uwielbiam twoje opowiadanie i nic się nie zmieniło. Super ! ;)
    Zaskakująca jest śmierć Katie, ciekawa jestem kto to zrobił.. Jak narazie nie mam żadnych podejrzeń. Baardzo intrygujące.
    No i jest impreza! Mimo że żałoba, czekam na nią niecierpliwie.
    Fajnie się rozwija miedzy Draco a Herm, oby dalej i więcej :D
    Także do jutra, pozdrawiam ciepło,
    SWK <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zapomniałam dodać, że podobała mi się narracja trzecioosobowa.
      A co do mundialu też uwielbiam Brazylię :D Trzymałam kciuki za kilka drużyn, były to Hiszpania, Anglia, ale im się nie poszczęściło. Miałam nadzieję na zwycięstwo Brazylii, no ale cóż.. Niemcy też na to zasłużyli.
      Buziaki!
      SWK xx

      Usuń