wtorek, 15 lipca 2014

9. Party time!

Trwała właśnie lekcja Eliksirów. Prawdopodobnie po raz pierwszy nie słuchałam nauczyciela. Zamiast tego szeptałam z Sophie o dzisiejszej imprezie. Zastanawiałyśmy się co ubrać, chciałyśmy zrobić wrażenie. Postanowiłyśmy opuścić trzy ostatnie lekcje, aby zdążyć z przygotowaniami. Na ślizgońskie imprezy nie należy przychodzić nie wyglądając perfekcyjnie. Z nieznanych powodów, profesor Snape nie zwracał nam uwagi za te rozmowy. Musiał mieć naprawdę dobry humor.
Po skończonej lekcji pędem ruszyłyśmy do dormitorium. Wpadłam do pokoju gdzie siedziała już Katie. Uśmiechnęłam się do niej i otworzyłam szafę. Zaczęłam wyrzucać wszystkie nieodpowiednie ubrania z szafy.
- To nie, to też nie... może to? - spojrzałam krytycznym wzrokiem na fioletową sukienkę do kolan z małym dekoltem. - To się nie nadaje! - westchnęłam i spojrzałam błagalnym wzrokiem na blondynkę. Dziewczyna wstała i podeszła do mnie. - Poooooomóż! - jęknęłam. Zaczęłyśmy razem przeszukiwać szafę, nie mogąc znaleźć nic odpowiedniego. To znaczy, było naprawdę dużo sukienek, spódniczek i innych ubrań odpowiednich na imprezę, ale my to my. Jednej się podoba, drugiej nie. Po jakimś czasie Malfoy wyciągnęła czarną, obcisłą sukienkę do ud, bez ramiączek.
- Mogę to pożyczyć? Proszę, proszę, proszę. - piszczała mi nad uchem. Zgodziłam się automatycznie. Nie miałam dzisiaj ochoty na sukienki, tym bardziej takie obcisłe. Ostatecznie wybrałam czarne, skórzane, krótkie spodenki z wysokim stanem i króciutki, obcisły crop top o neonowo zielonym kolorze. Zabrałam wszystko do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i zrobiłam makijaż. Na koniec wyprostowałam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Punktualnie o 20 zeszłyśmy we dwójkę do Pokoju Wspólnego. Muzyka grała głośno, a większość Ślizgonów tańczyła. Z trudem znalazłam przyjaciół. Siedzieli na kanapach pijąc alkohol. Nie było jedynie Sophie i Madeleine, która jeszcze szykowała się w pokoju. Spojrzałam na wszystkich i zatrzymałam wzrok na Malfoyu. Ten zmierzył mnie od góry do dołu i uśmiechnął się uroczo. Zarumieniłam się i usiadłam obok Katie. Wszyscy piliśmy bardzo dużo rozmawiając o naprawdę głupich rzeczach. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś łapie moją dłoń.
- Mogę prosić panią do tańca? - Draco uśmiechnął się. Byłam już pijana, więc nawet gdyby był to ktoś inny, kogo nienawidzę zgodziłabym się. Zachichotałam i wstałam, ruszając za chłopakiem. Tańczyliśmy przy rytmicznej i szybkiej piosence, która po chwili się skończyła, zastąpiona powolną balladą. Zarzuciłam blondynowi ręce na szyje. Ten złapał mnie za uda i przyciągnął bardzo blisko, na co pisnęłam. Przylegałam do niego mocno, co ani trochę mi nie przeszkadzało. Uniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Zazwyczaj stalowe i chłodne, teraz ciepłe. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i spłonęłam rumieńcem z niewiadomych przyczyn. Nadal przyglądałam się jego oczom, on natomiast przeniósł wzrok na moje usta. Jego twarz była parę centymetrów od mojej. Chłopak nieśmiało dotknął ustami moich ust. Od razu pogłębiłam pocałunek. Nogi uginały się pode mną i gdyby nie jego ręce na mojej talii, już leżałabym na ziemi. Jego dłonie powędrowały na moje nagie plecy, moje natomiast wplotłam w jego włosy. Zamruczałam mu w usta. Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. Odsunęłam się, ciężko oddychając i spojrzałam w jego oczy, w których zauważyłam iskierki radości i pożądania. Przeniosłam dłoń na kark chłopaka, a drugą pogładziłam jego policzek. Uśmiechnęłam się, co on odwzajemnił. Powoli alkohol przestawał mieszać mi w głowie, a ja odzyskiwałam świadomość. Nic jednak nie zrobiłam, nadal tam staliśmy i przyglądaliśmy sobie. Po jakimś czasie opuściłam ręce i westchnęłam. Ostatni raz spojrzałam na blondyna i pocałowałam go w policzek, po czym ruszyłam do pokoju, zmęczona i niesamowicie szczęśliwa. Zmyłam makijaż, przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę, od razu zasypiając.

***

Obudził mnie silny ból głowy. Próbowałam wstać, ale zaraz jęknęłam i opadłam na poduszkę. Usłyszałam cichy chichot, a zaraz po tym stukot obcasów. Spojrzałam w stronę dźwięku, który w tej sytuacji bardzo mnie drażnił. Madeleine, gotowa do wyjścia nie wiadomo gdzie, szła w moją stronę z małą fiolką w ręce. Podała mi ją, a ja od razu wypiłam niebieską substancję, znajdującą się w środku. Poczułam świeży, miętowy smak, a zaraz potem ulgę. Głowa nie pulsowała już tak mocno i lepiej się poczułam. Stanęłam na podłodze i ziewnęłam głośno.
- Która godzina? - spytałam, przeciągając się.
- Jedenasta trzydzieści. - odpowiedziała rozbawiona dziewczyna. Otworzyłam szeroko oczy i patrzyłam na nią oniemiała.
- C-co? Dlaczego mnie nie obudziłaś? Albo Katie? - zapytałam oburzona.
- Tak słodziuuutko spałaś, nie miałyśmy serca. - uśmiechnęła się. - No i wiesz... wczoraj nieźle popiłaś. Potem poszłaś tańczyć z Draco i do nas nie wróciłaś...
Westchnęłam przypominając sobie wczorajsze zdarzenie. Był to dla mnie jeden z najszczęśliwszych dni, ale mam wrażenie, że tylko dla mnie. On był pijany, myślę, że pocałował mnie nie mając świadomości co robi. Teraz tego nie pamięta, a ja będę zmuszona zapomnieć. To mnie boli. Ten pocałunek naprawdę wiele dla mnie znaczył. Mimo alkoholu we krwi byłam świadoma tego co robię. Niewątpliwie chciałabym to powtórzyć. Spojrzałam na przyjaciółkę, która nie ruszyła się z miejsca.
- Poczekasz na mnie? Zrobię coś ze sobą i pójdziemy razem na obiad.
Dziewczyna zgodziła się automatycznie. Pobiegłam do łazienki i wykonałam poranną rutynę. Mniej więcej o godzinie 12.40 wyszłyśmy z pokoju. Dziewczyna przez całą drogę do Wielkiej Sali patrzyła na mnie pytająco. No tak, w końcu tryskałam energią. Mało kto jest taki po piciu całą noc. Kiedy weszłyśmy do Sali od razu spojrzałam w stronę naszego stołu i zobaczyłam go. Uśmiechał się rozmawiając z moim bratem. Zatrzymałam się na chwilę, a przed oczami znowu miałam to wspomnienie. Zaśmiałam się, uświadamiając sobie, że zachowuję się nieco dziecinnie, ale nic nie poradzę. Ruszyłam do stołu i usiadłam obok Sophie, która wręcz leżała na drewnianej powierzchni. Postanowiłam jej nie przeszkadzać. Nałożyłam na talerz jajecznicę, a do kubka wlałam gorącą kawę. Byłam tak głodna, że nawet nie zauważyłam jak ktoś siada obok mnie. Po chwili jednak usłyszałam jego głos.
- Cześć! - widelec, który miałam przy ustach zatrzymał się gwałtownie. Przełknęłam jedzenie i spojrzałam na chłopaka.
- Draco, miło cię widzieć. - uśmiechnęłam się. Szukałam w jego oczach czegoś, dzięki czemu wiedziałabym, że wszystko pamięta. On spojrzał na mnie nieco rozbawiony. To znaczy, że pamięta? Na tę myśl zarumieniłam się leciutko. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na wszystkich. Nikt na nas nie patrzył, oprócz mojego brata. Spuściłam wzrok. Nagle poczułam ciepły oddech na karku. Zaraz po tym chłopak wyszeptał mi do ucha:
- Nieźle całujesz Riddle. Mam nadzieję, że to powtórzymy. - spojrzałam na niego. Uśmiechnął się łobuzersko i odszedł. Zarumieniłam się soczyście, ale w środku prawie wybuchłam ze szczęścia. Pamiętał. PAMIĘTAŁ. A co najważniejsze - nie żałował. Westchnęłam szczęśliwa.
- Dzięki ci, Merlinie. - wyszeptałam tak, aby nikt mnie nie usłyszał.

_________________________________________________________________________________

POCAŁOWALI SIĘ. TAK!!!
Ta scena miała być trochę później, w dalszym rozdziale, ale musiałam ją tu umieścić nooo! Nie było romantycznie, ale nie oczekujcie ode mnie (a tym bardziej od Dracona) romantyczności. Nieraz może coś się pojawi, ale bez przesady haha.
Hermiona dużo razy się rumieniła, zauważył ktoś?
Wiem, że dużo powtórzeń i w ogóle, ale starałam się.
Oprócz pocałunku, nie jestem zadowolona z rozdziału, nie udał mi się. Jest trochę chaotyczny.
No i taki bardziej... normalny, wiecie, nie ma powiązania do tego, że ich ojcem jest Voldemort, nie ma morderstwa, ani nic takiego.
Komentujcie proszę:)
Pozdrawiam:*

-Nessa

2 komentarze:

  1. W końcu pierwsza! Marzyłam o tym haha :D
    Rozdział bardzo mi się podobał! JEST POCAŁUNEK! I to świadomy ;)
    Nie uważam że to za wcześnie.. uważam że w sam raz :D
    Nie zgodzę się że rozdział się nie udał.. Udał się, udał !
    Faktycznie Miona się często rumieniła, ale to chyba urocze, prawda? :)
    Ciesze się że się tak do siebie zbliżyli.
    Czekam na dalszy rozwój akcji i sytuacji między gołąbeczkami :D
    Pozdrawiam cieplutko,
    SWK <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :-)
    Jesteś młodziutka, masz jeszcze dużo czasu żeby się rozwinąć. Przede wszystkim z czasem zdobędziesz dużo życiowego doświadczenia i Twoje opowiadania będą bardziej zachęcające dla starszych czytelników. W tym momencie jest tutaj dużo radości i zabawy :-) i wcale tego nie będę krytykowała, bo to nie jest złe. W Twoim wieku myślałam o takich samych rzeczach co Ty, więc ciesz się tym czasem!
    Jestem dużo starsza od Ciebie, a książki i opowiadania są moją pasją, sama nigdy nie pisałam, wolę historię innych. Czuje po prostu, że nie dałabym rady z własnym opowiadaniem, ale za to lubię motywować innych, którzy piszą!
    Ty mi się spodobałaś i nie chce żebyś na samym początku rezygnowała, bo masz małą ilość komentarzy. Sama nie zawsze zostawiałam coś po sobie, kiedy przeczytałam jakiś rozdział na blogu, ale od jakiegoś czasu komentuje wszystko co czytam, bo to dla autora jest bardzo ważne :-)
    Więc jako starsza koleżanka, mogę Ci czasem napisać jakąś podpowiedź dotyczącą pisania, myślę, że się za to nie obrazisz i nadal będę tutaj mile widziana :-)
    Poza tym fajnie opisałaś scenę pocałunku i zachowanie głównych bohaterów po tym zajściu. Czekam na dalszy rozwój ich znajomości.
    Oczywiście ciekawi mnie bardzo kwestia mordertwa z poprzedniego rozdziału.
    Wiele spraw mnie intryguje tutaj, ale jak na daną chwilę czekam na dalszy rozwój akcji. Później będę wyrażała swoje dalsze rozmyślania ;-)
    Miło było znowu tutaj zajrzeć.
    Pozdrawiam Cię ciepło!
    Domi.

    OdpowiedzUsuń