Słyszałam, że dziewczyny już powstawały i zaczęły się szykować. Nie budziły mnie, najwyraźniej z tego powodu, że późno wróciłam. Ale one jeszcze nie wiedziały o wszystkim. Na razie nikt się nie dowie. Przez jakiś czas będę trzymała to w tajemnicy. Inaczej nie będę miała życia w tej szkole. Wszyscy będą plotkować i poniżać mnie.
Powoli wstałam i ruszyłam do wolnej już łazienki, gdyż moje współlokatorki wyszły na śniadanie. Wzięłam orzeźwiający prysznic i w samym ręczniku pognałam do sypialni. Zajrzałam do szafy i wyciągnęłam z niej zwykłe dżinsowe rurki i czarny t-shirt z dekoltem. Zrobiłam jeszcze makijaż, usta posmarowałam czerwoną szminką i wyprostowałam włosy, drugi raz w życiu. Nałożyłam szatę i wyszłam z dormitorium. Ruszyłam w stronę WS pod bacznym okiem uczniów. Podeszłam do stołu ślizgonów i usiadłam między Sophie,a Nathanielem. Wsłuchiwałam się w rozmowę grupy, ale nie wtrącałam swojego słowa. Nie miałam ochoty na jakiekolwiek dyskusje.
- Herm, wszystko okej? No wiesz... - Nick popatrzył na mnie zatroskany.
- Jest dobrze, nie przejmuj się - bojąc się dalszych pytań wyszłam z sali.
Pierwsze miałam Eliksiry. Oczywiście z Gryfonami, jakżeby inaczej. Weszłam w ostatniej chwili do sali, gdzie wszyscy już pozajmowali swoje miejsca. Powinnam siedzieć z Parvati, ale teraz to chyba nieaktualne. Spojrzałam na profesora, a on wskazał mi miejsce po lewej stronie. Podeszłam i ku mojemu niezadowoleniu siedział tam Malfoy ze swoim uśmieszkiem. Nie patrząc na niego zajęłam swoje miejsce i wsłuchiwałam się w słowa nauczyciela, który co jakiś czas odejmował punkty Gryffindorowi. Zawsze ja je nadrabiałam, teraz nie ma kto... No cóż, trudno się mówi. Spojrzałam na Rona i Harryego. Weasley był czerwony na twarzy ze złości. A Potter? Jak zwykle spokojny. Za to go uwielbiałam.
Poczułam kopnięcie, które jak mniemam zadał mi Draco. Zignorowałam to i udałam, że nic się nie dzieje. Drugie kopnięcie, trzecie, czwarte.
- Możesz przestać? - popatrzyłam mu w oczy i zaraz się odwróciłam.
Miałam spokój przez jakiś czas, ale potem poczułam następne kopnięcie. Zrobiłam się prawie tak czerwona jak Ronald i mało co nie rzuciłam na niego w tym momencie Avadą. Jeszcze raz i stracę cierpliwość!...... Au. I właśnie ją straciłam.
- CHOLERA JASNA MALFOY, OGARNIJ SWÓJ ARYSTOKRATYCZNY TYŁEK I DAJ SOBIE SPOKÓJ! PRZESTAŃ MNIE KOPAĆ IDIOTO, BO NIE ZATRZYMAM SWOJEJ RĘKI, PRZED RZUCENIEM JAKIEGOŚ ZAKLĘCIA!
- RIDDLE! Siadaj!
Spojrzałam najpierw na profesora, następnie na wszystkich uczniów, którzy o mało co nie wybuchli śmiechem.
- No i co się gapicie? A później wszyscy się dziwią czemu w tej szkole są sami głupi idioci. - ślizgoni nie wytrzymali i zaczęli się śmiać, mimo tego, że skierowałam te słowa także w ich stronę. Fakt, faktem bardziej mówiłam to do Gryfonów, ale to nic nie zmienia. Oni nie powinni się śmiać. No chyba, że ze swojej głupoty.
- Złość piękności szkodzi, skarbie - blondyn uśmiechnął się do mnie słodko.
- JA CI DAM SKARBIE TY TLENIONA FRETKO!!!
- Tego już za wiele! Riddle i Malfoy! Szlaban o 19. Razem!
Spojrzałam na Snape i załamałam się widząc, że nie żartuje. Usiadłam już spokojniejsza i nie odzywałam się do końca lekcji. I znalazł się jakiś plus mojego wybuchu. Nie poczułam już żadnego niepożądanego kopnięcia.
Reszta lekcji minęła dosyć spokojnie. Od razu po wyjściu z sali od Transmutacji poszłam na obiad do Wielkiej Sali, gdzie siedzieli już prawie wszyscy. Mogę się założyć, że cały Slytherin wiedział o sytuacji, która zdarzyła się podczas lekcji z Snapem. Poczułam jak krew dopływa mi do twarzy, widząc wszystkie oczy skierowane w moją stronę. Czym prędzej ruszyłam do znajomych.
- No patrz Draco! Złość nie zaszkodziła jej piękności ani kształtom! - krzyknął Jimmy.
Usłyszałam śmiechy chłopaków z paczki. Tego był już za wiele. Ze mną chcą pogrywać, tak? Zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie - ja czy oni. Czas zacząć grę.
Uśmiechnęłam się słodko i powoli poruszając biodrami podeszłam do Davisa. Usiadłam obok łapiąc się jego ramienia. Przysunęłam się jak najbliżej i szepnęłam.
- A może chciałbyś zobaczyć czy moje kształty nie uległy zmianie wieczorem? - puściłam mu oczko i patrzyłam na jego reakcję. Miał zaskoczony wyraz twarzy i nie wiedział co powiedzieć, więc postanowiłam dalej ciągnąć to co zaczęłam. Położyłam rękę na jego udzie na co on westchnął. Wiedziałam, że wszyscy na nas patrzą. Mogę udawać cały dzień jeśli trzeba.
Wstałam i na koniec jeszcze cichutko powiedziałam.
- Więc, do zobaczenia wieczorem Jimm.
I ruszyłam powoli do wyjścia razem z Katie, która dołączyła do mnie zaskoczona. Opowiedziałam jej, że postanowiłam zrobić małą scenkę.
- Nikt nie będzie ze mną zadzierał. - prychnęłam
- Wiesz... - śmiała się jak opętana, ale kiedy się uspokoiła to dokończyła to co chciała powiedzieć - myślę, że przez to chłopcy będą chcieli z tobą zadzierać.
Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Wątpię. No wiesz, przyjdzie taki napalony facet i dowie się, że to był żart. - zaśmiałyśmy się obie.
- Nie szkoda ci go? Według mnie to fajny, przystojny i seksowny facet. Nie wiem czy uda ci się powiedzieć mu, że to była tylko scenka.
Ups, miała rację. Jimmy naprawdę był gorący. I podobał mi się. A teraz będzie taka okazja, żeby... O czym ja myślę?! Merlinie, dopomóż!
- Coś się wymyśli.
Teraz czas przygotować gadkę, którą usłyszy Davis. Może coś w stylu urodzinowym? No wiecie... wyskoczę zza kanapy i krzyknę "Niespodzianka, nabrałam cię!". Dobry pomysł, ale chyba nie skorzystam. Powiem to delikatnie, bo chcę mieć go po swojej stronie.
Siedziałam na łóżku i czekałam na mojego gościa. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc krzyknęłam proszę. Do pokoju wszedł Jimmy... Uśmiechnęłam się rozbawiona i podeszłam do niego. Położyłam ręce na jego ramionach i uśmiechnęłam się kusząco.
- Jimmy... - nie zdążyłam dokończyć bo chłopak mnie pocałował. Nie, nie, nie! Nie tak miało być. Ale on tak dobrze całuje. Odwzajemniłam pocałunek, który po chwili stał się zachłanny i namiętny. Zaczęło mi się robić gorąco. Poczułam wybrzuszenie u Davisa i postanowiłam to przerwać.
- Jezu, coś ty zrobił. - odetchnęłam odchodząc od niego - Właśnie miałam ci coś powiedzieć a ty mnie pocałowałeś. Więc... to była tak jakby kara za twoje słowa, rozumiesz...
Chłopak patrzył na mnie zaskoczony.
- Nie tak miało być, przepraszam. Miałeś wejść, a ja miałam cię o tym uświadomić i koniec.
Widziałam, że był zawiedziony. Nie rozumiem. Wydawało mi się, że chce tylko zaspokoić swoje potrzeby. Nie znamy się przecież, nie mogę mu się podobać.
-Wszystko okej?
Już miał wychodzić, ale postanowiłam go zatrzymać.
-Może innym razem Jimm - mruknęłam mu do ucha, a on uśmiechnął się promiennie i pocałował mnie w policzek.
Co się ze mną dzieje. Właśnie zaproponowałam mu seks. I to nie była gra. Nie chcę być Parkinson i sypiać z nowo poznanym chłopakiem! Czy moja matka taka była? Mam to po niej? Czy Ojciec? Nie, no już pewniej matka...
A za godzinę czeka mnie szlaban z Malfoyem. MERLINIE!
_________________________________________________________________________________
Przychodzę z następnym rozdziałem po dwutygodniowej przerwie... Przepraszam!!! Miałam problemy z internetem, chciałam dodać go wcześniej, eh.
Ogólnie rozdział trochę inny, taka odskocznia Hermiony od tego, że jest córką Voldzia. Chyba jej się przydało. Tylko narobiła sobie kolejnych problemów haha!
Wiem, że to ma być w połowie też Dramione, ale nikt nie powiedział, że nie może być z kimś innym. Nie sugerujcie się, że to będzie Jimmy... Jej chłopakiem na pewno nie będzie. Ktoś inny tak, ale to dalej...
CZYTASZ? KOMENTUJESZ!
Pozdrawiam, całuje, ściskam i co tam chcecie haha
-Nessa
Uśmiechnęłam się słodko i powoli poruszając biodrami podeszłam do Davisa. Usiadłam obok łapiąc się jego ramienia. Przysunęłam się jak najbliżej i szepnęłam.
- A może chciałbyś zobaczyć czy moje kształty nie uległy zmianie wieczorem? - puściłam mu oczko i patrzyłam na jego reakcję. Miał zaskoczony wyraz twarzy i nie wiedział co powiedzieć, więc postanowiłam dalej ciągnąć to co zaczęłam. Położyłam rękę na jego udzie na co on westchnął. Wiedziałam, że wszyscy na nas patrzą. Mogę udawać cały dzień jeśli trzeba.
Wstałam i na koniec jeszcze cichutko powiedziałam.
- Więc, do zobaczenia wieczorem Jimm.
I ruszyłam powoli do wyjścia razem z Katie, która dołączyła do mnie zaskoczona. Opowiedziałam jej, że postanowiłam zrobić małą scenkę.
- Nikt nie będzie ze mną zadzierał. - prychnęłam
- Wiesz... - śmiała się jak opętana, ale kiedy się uspokoiła to dokończyła to co chciała powiedzieć - myślę, że przez to chłopcy będą chcieli z tobą zadzierać.
Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Wątpię. No wiesz, przyjdzie taki napalony facet i dowie się, że to był żart. - zaśmiałyśmy się obie.
- Nie szkoda ci go? Według mnie to fajny, przystojny i seksowny facet. Nie wiem czy uda ci się powiedzieć mu, że to była tylko scenka.
Ups, miała rację. Jimmy naprawdę był gorący. I podobał mi się. A teraz będzie taka okazja, żeby... O czym ja myślę?! Merlinie, dopomóż!
- Coś się wymyśli.
Teraz czas przygotować gadkę, którą usłyszy Davis. Może coś w stylu urodzinowym? No wiecie... wyskoczę zza kanapy i krzyknę "Niespodzianka, nabrałam cię!". Dobry pomysł, ale chyba nie skorzystam. Powiem to delikatnie, bo chcę mieć go po swojej stronie.
Siedziałam na łóżku i czekałam na mojego gościa. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc krzyknęłam proszę. Do pokoju wszedł Jimmy... Uśmiechnęłam się rozbawiona i podeszłam do niego. Położyłam ręce na jego ramionach i uśmiechnęłam się kusząco.
- Jimmy... - nie zdążyłam dokończyć bo chłopak mnie pocałował. Nie, nie, nie! Nie tak miało być. Ale on tak dobrze całuje. Odwzajemniłam pocałunek, który po chwili stał się zachłanny i namiętny. Zaczęło mi się robić gorąco. Poczułam wybrzuszenie u Davisa i postanowiłam to przerwać.
- Jezu, coś ty zrobił. - odetchnęłam odchodząc od niego - Właśnie miałam ci coś powiedzieć a ty mnie pocałowałeś. Więc... to była tak jakby kara za twoje słowa, rozumiesz...
Chłopak patrzył na mnie zaskoczony.
- Nie tak miało być, przepraszam. Miałeś wejść, a ja miałam cię o tym uświadomić i koniec.
Widziałam, że był zawiedziony. Nie rozumiem. Wydawało mi się, że chce tylko zaspokoić swoje potrzeby. Nie znamy się przecież, nie mogę mu się podobać.
-Wszystko okej?
Już miał wychodzić, ale postanowiłam go zatrzymać.
-Może innym razem Jimm - mruknęłam mu do ucha, a on uśmiechnął się promiennie i pocałował mnie w policzek.
Co się ze mną dzieje. Właśnie zaproponowałam mu seks. I to nie była gra. Nie chcę być Parkinson i sypiać z nowo poznanym chłopakiem! Czy moja matka taka była? Mam to po niej? Czy Ojciec? Nie, no już pewniej matka...
A za godzinę czeka mnie szlaban z Malfoyem. MERLINIE!
_________________________________________________________________________________
Przychodzę z następnym rozdziałem po dwutygodniowej przerwie... Przepraszam!!! Miałam problemy z internetem, chciałam dodać go wcześniej, eh.
Ogólnie rozdział trochę inny, taka odskocznia Hermiony od tego, że jest córką Voldzia. Chyba jej się przydało. Tylko narobiła sobie kolejnych problemów haha!
Wiem, że to ma być w połowie też Dramione, ale nikt nie powiedział, że nie może być z kimś innym. Nie sugerujcie się, że to będzie Jimmy... Jej chłopakiem na pewno nie będzie. Ktoś inny tak, ale to dalej...
CZYTASZ? KOMENTUJESZ!
Pozdrawiam, całuje, ściskam i co tam chcecie haha
-Nessa
Ta to ma temperament! Ciekawie się robi :-)
OdpowiedzUsuńDomi.
Rozdział bardzo fajny, ciekawy, zabawny.
OdpowiedzUsuńUkazuje się nam druga twarz Miony.
Niezła ta scenka z Jimm'im
Ja mimo wszystko mam nadzieję że jej chłopakiem będzie Draco.
Ciekawa jestem tego szlabanu.
Pozdrawiam,
SWK <3