Spacerkiem ruszyłam w stronę gabinetu Severusa Snape gdzie miał odbyć się szlaban. Miałam jeszcze dosyć dużo czasu, bo postanowiłam wyjść wcześniej. Chciałam pobyć chwilę sama. Wszyscy byli w Wielkiej Sali, gdyż trwała kolacja, więc miałam chwilę ciszy i samotności. Po chwili dotarłam i zapukałam do drzwi. Usłyszałam zaproszenie, więc weszłam. Za biurkiem siedział profesor i pisał coś na rolce pergaminu. Po prawej stronie pokoju, na fotelu znalazł swoje miejsce Malfoy. Był ubrany w zwykły czarny t-shirt i tego samego koloru spodnie. Platynowe kosmyki opadały na jego uśmiechnięta twarz. Wygodnie usiadłam na fotelu obok.
- Jako, że zapasy eliksirów powoli się kurczą, pomożecie mi przygotować niektóre z nich. Oboje jesteście pod tym względem uzdolnieni więc liczę na szybką i skuteczną pracę! - odezwał się po paru minutach milczenia.
Kiwnęłam głową i ramię w ramię z Draconem ruszyliśmy do sali Eliksirów. Kiedy doszliśmy, chłopak otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Zachichotałam rozbawiona, aczkolwiek muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zachowania. Podeszłam do stołu gdzie już leżały wszystkie składniki potrzebne do przygotowania eliksirów. Wzięliśmy się do pracy, na początku nie odzywaliśmy się do siebie, ale po chwili zaczęliśmy rozmawiać.
- Ta cała sytuacja jest dosyć niezręczna, nie sądzisz? - zapytałam mieszając niebieską substancję.
- Co masz na myśli?
- No wiesz, byliśmy wrogami, a teraz nasza wymiana zdań jest normalna.
Przez chwilę nie usłyszałam żadnej odpowiedzi z jego strony. Wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał. Zagryzł wargę i popatrzył mi w oczy.
- Życie lubi płatać figle, Riddle. - uśmiechnął się uroczo i wrócił do pracy. Wzięłam parę jagód z jemioły i rzuciłam w chłopaka. Automatycznie dostałam od niego suszonymi figami. Tak zaczęła się nasza wojna, która nie była w cale przyjemna. W powietrzu latały różnorodne produkty. Od korzonków przez dżdżownice do rogatych ślimaków. Piszczałam za każdym razem, kiedy dostałam którymś z tych obrzydliwych rzeczy. Naszą "krwawą bitwę" przerwał dźwięk tłuczonego szkła. Wszystkie szklane naczynia ze stołu spadły na ziemię. Spojrzałam na blondyna i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem kiedy zobaczyłam w jakim jest stanie. Na szczęście chłopak szybko ogarnął mnie i siebie. Ja wyjęłam różdżkę i przywróciłam pobite słoiki i tego typu rzeczy do pierwotnego stanu. Jednym ruchem posprzątałam także wszystko co leżało nie na swoim miejscu. Szybko dokończyliśmy eliksiry i wyszliśmy na korytarz, gdyż po skończonym zadaniu mogliśmy wrócić do do dormitorium. Podczas drogi wesoło rozmawialiśmy i obiecywaliśmy sobie, że powtórzymy wojnę, ale z innymi składnikami. Zdecydowanie nie będą takie same, co to to nie! Raz zdążyliśmy się nawet pokłócić o to kto był lepszy.
Weszliśmy do Pokoju Wspólnego. Poszłam w stronę swojego pokoju, ponieważ musiałam się przebrać. Jakież było moje zdziwienie kiedy w środku zobaczyłam Parkinosn w krótkiej spódniczce i koszulce odsłaniającej zbyt dużo.
- Co tu robisz Pansy? - musiałam udawać miłą. Nie chcę mieć wrogów, nie teraz.
- Chciałam ci tylko powiedzieć, że masz odwalić się od Draco. Widzę jak się do niego kleisz! Zostaw go, bo inaczej pożałujesz, rozumiesz?! - wykrzyczała mi w twarz. Niedobre posunięcie. Zaśmiałam się i odpowiedziałam.
- O co ci chodzi? Ja kleję się do Malfoya? Proszę cię! Halucynacji dostałaś czy co? - popatrzyłam na jej okropną twarz i zauważyłam pewną zabawną, zapewne niepożądaną rzecz. - Parkinson, rzęsy ci się odczepiły. Te sztuczne od prawdziwych, rozumiesz chyba. - parsknęłam śmiechem i wyprosiłam wściekłą dziewczynę. Ruszyłam do łazienki i poprawiłam makijaż. Ubrałam obcisłe dżinsy i czarną koszulę 'mgiełkę'. Do tego czarne szpilki i byłam gotowa, żeby zejść na dół gdzie zapewne szykowała się mini impreza, czyli alkohol i tylko to. Musze powiedzieć, że nie piłam nigdy dużo tego typu trunków, nie to co oni. Zeszłam po schodach i usiadłam obok Nicka. Nadal czułam się niekomfortowo w ich towarzystwie. Nie wzięłam udziału w ich dyskusji, bo kompletnie nie wiedziałam o czym mówią. Zamiast tego spojrzałam na każdego po kolei. Nathan Cooper, przystojny, niebieskooki brunet. Mocne rysy twarzy, sprawiają, że chłopak wygląda na starszego. Jest dosyć mroczny, skryty i cichy. Może właśnie za to go lubię. Obok niego, zdecydowanie za blisko jak na koleżeńskie stosunki siedziała Madeleine, mogę zgadywać, że są razem. Mad ma rude włosy i nieokreślonego koloru oczy. Dzisiaj jest to niebiesko-zielony, ale wczoraj wpadał bardziej w szarość. Jest przebojowa, towarzyska i rozgadana. Widać, przeciwieństwa się przyciągają. Dalej... Katie. Oczywiście platynowe włosy i stalowo-szare oczy, taka sama jak brat, a w tym samym czasie tak bardzo inna. Nie ma takiego światopoglądu jak Dracon, tak na dzisiejszy dzień mi się wydaje. Nie jest okrutnie nastawiona do mugoli i szlam. Jest bardzo miła i otwarta, aczkolwiek potrafi być wredna dla brata. Jak na razie to ją lubię najbardziej. Chociaż mogę powiedzieć, że Sophie Peterson lubię jednakowo mocno. Kruczoczarne włosy i ciemno brązowe oczy. Idealne kreski na oczach, przez które wyglądały one drapieżnie. Bardzo zazdroszczę jej urody. Dla przyjaciół i znajomych miła i pomocna. Dla wrogów i nieznajomych wredna. Zostaje jeszcze blondyn o imieniu Daniel i Jimmy, który parę minut temu wyszedł z Parkinson. Nie wiem gdzie, ale nie rozumiem logiki tej dziewuchy. Najpierw naskakuje na mnie, bo ma jakieś widzi mi się, że kleję się do Malfoya, a teraz sama przystawia się do Davisa. Niech się zdecyduję, bo jeszcze trafi pod latarnię. Uśmiechnęłam się pod nosem. Ostatnią osobą jest Draco... wygląda tak samo jak na szlabanie, ale dalej seksownie. Boże, zaprowadźcie mnie do psychiatry. Zapomniałabym o Nicku! Jak mogłam. Włosy i oczy takiego samego koloru co moje. Charakterek też podobny. Tyle, że on uwielbia imprezy i alkohol. Ja nie jestem do tego na razie pozytywnie nastawiona. Mimo tego, że poznałam go parę dni temu to mogę powiedzieć, że kocham go jako brata. Jest bardzo opiekuńczy, ale nie przesadza. Ideał braciszka!
- Napijesz się? - zapytał mnie Lee.
- No nie wiem...
- Dawaj Riddle! Boisz się? To tylko alkohol, Ślizgonka nie powinna mieć takiego cykora! - złamał mnie. Wcześniej chciałam być idealną Gryfonką, a teraz Ślizgonką. Wzięłam od chłopaka szklankę z trunkiem i napiłam się. Poczułam drażniący smak w gardle, ale nic nie powiedziałam. Wypiłam całą substancję za jednym razem i muszę powiedzieć, że nie było źle.
Zabawa toczyła się dalej. Nieco wstawiona już po wypiciu kilku szklanek Ognistej włączyłam się do ich rozmowy. Było bardzo zabawnie i przyjemnie. Skończyliśmy nasze mini party o godzinie pierwszej w nocy. Razem ze współlokatorkami poszłam do pokoju. Zmyłam makijaż, wzięłam prysznic i przebrałam się w słodką, niebieską piżamkę w owieczki i położyłam się do łóżko. Zasypiałam z myślą jak bardzo podobał mi się ten wieczór. Czułam się jak w domu. Co prawda w domu raczej nie piłabym tyle alkoholu, ale co z tego. Po paru godzinach zasnęłam. Oczywiście zapomniałam napisać referatu z Eliksirów. Pierwszy raz w życiu!
_________________________________________________________________________________
Witajcie! Mamy sobotę czyli nowy rozdział. Jest trochę krótki, przepraszam. Wczoraj stwierdziłam, że ostatnia notka była niewypałem. Sama śmieję się ze swojej głupoty, o boże. I nie wiem czy będzie nawiązanie do sytuacji z Jimmym, pomyślę nad tym.
Tutaj skupiłam się na tym, żeby nieco przedstawić wam postacie. W końcu lepiej wiedzieć z kim ma się do czynienia, prawda?
Wiem, że jest masa błędów interpunkcyjnych, ale mi się już myli kiedy mam wstawiać przecinki, a kiedy nie.
Wenę zawdzięczam mojemu ukochanemu zespołowi - Guns N' Roses. Najlepsza muzyka <3
I na koniec chciałabym wam moooooooocno podziękować za PONAD 220 WEJŚĆ NA BLOGA!!! Nawet nie wiecie jak się teraz cieszę! Wiem, że niektórzy mają dużo więcej wejść, ale ja jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Motywujecie mnie i to bardzo. Jeśli było by więcej komentarzy to byłabym jeszcze szczęśliwsza, więc proszę zostawcie coś po sobie :)
Kocham was i pozdrawiam <3
-Nessa
Witaj :-) czekałam na ten rozdział. Dobrze, ze przedstawiłaś bohaterów. W ogóle bardzo mnie ciekawi jak dalej rozwiniesz tem wątek..
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny i dobrych pomysłów w głowie.
Pozdrawiam, Domi.
Jak na razie mam pełno pomysłów, ale może tylko z 2-3 są odpowiednie haha.
UsuńDziękuję <3
Znajdziesz w głowie coś odpowiedniego, jestem pewna :-)
UsuńDomi.
Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńPomysłowy szlaban. Cieszę się że Draco i Hermiona złapali wspólny język.
Fajnie przedstawiłaś bohaterów. Podobała mi się ta impreza :D
No, no nieźle, Herm pierwszy raz nie odrobiła pracy domowej.
Jestem bardzo ciekawa dalszego rozwoju akcji.
Pozdrawiam,
SWK <3
Jakoś tak uwielbiam twoje komentarze :D Dziękuję za nie <3
Usuńaaa jest mi naprawdę miło :) Cieszy mnie to, nie ma za co <3 :*
Usuń