- Hej, jak leci?
- Cześć Hermiona!
To wszystko i więcej usłyszałam wchodząc do PW. Byłam mile zaskoczona, ponieważ nigdy wcześniej, żaden Ślizgon nie odezwał się do mnie tak... normalnie. Uśmiechałam się do wszystkich i odpowiadałam równie sympatycznie.
Rozglądałam się po salonie, który był niesamowity. Szare i kamienne ściany, na których wisiały flagi, obrazy i inne tego typu rzeczy w kolorach domu. Był tam też kominek, nad którym wygrawerowany był potężny wąż. Obok źródła ciepła stały kanapy i fotele w kolorze zgniłej zieleni tak jak w wszystkich innych zakątkach pokoju. Mimo tego, że nie było tam tak przytulnie jak w Gryffindorze to podobało mi się tu bardziej.
Poczułam uścisk na nadgarstku. Tak, Nick ciągnął mnie w stronę jakiejś grupy. Przystanęłam i przypatrzyłam się twarzom siedzących. Od razu poznałam parę osób. Pansy Parkinson, Draco Malfoy, Sophia Peterson, Jimmy Davis i Daniel Lee*. Czy on nie mógł wybrać sobie innego towarzystwa? Na przykład takiego bez tlenionego blondyna?
Uśmiechnęli się do mnie i zaczęli przedstawiać. Phi, jakbym ich nie znała.
Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że reszta osób w grupie to Madeleine Bailey, Nathan Cooper oraz... Katie Malfoy! Siostra Dracona, kto by pomyślał! Uznałam też, że platynowowłosa dziewczyna w przeciwieństwie do swojego brata jest bardzo miła. Polubiłam też Sophie, czarnowłosą piękność, z którą rozmawiałam najwięcej. Resztę muszę jeszcze poznać, ale mam nadzieję, że jakoś się dogadamy.
- Jak przyjęli cię przyjaciele kiedy im o tym powiedziałaś? - zapytał Malfoy z ironicznym uśmiechem na twarzy.
- Na pewno nie byli szczęśliwi... - chciałam się uśmiechnąć, ale nie udało mi się.
- To znaczy, że Złota Trójca to już przeszłość? - zaśmiał się chłodno - Jak mi przykro!
Miałam nadzieję, że będzie trochę milszy. Myliłam się, trudno. Najwyraźniej to, że jestem czystej krwi nie zmieniło jego podejścia do mnie. Arystokratyczny dupek.
- Tak, przeszłość. Teraz zmieniam towarzystwo, otoczenie i wizerunek. - uśmiechnęłam się słodko - Muszę iść do tatusia i poprosić o karę dla pewnej fretki, bo mam taki kaprys.
Tak zleciała nam następna godzina. Po skończonej rozmowie poszłam razem z Katie i Madeleine do dormitorium dziewcząt, ponieważ właśnie z nimi miała pokój. Rzuciłam się na miękkie łóżko i zamknęłam oczy wsłuchując się w muzykę puszczoną przez dziewczyny. Usłyszałam pukanie, które dochodziło od strony okna. Czarna jak smoła sowa siedziała na parapecie. Otworzyłam jej i wysunęłam list, który przymocowany był do nóżki zwierzęcia. Ptak od razu odleciał.
- Co tam masz? - zapytała Kat
Otworzyłam kopertę i wczytałam się w treść wiadomości.
Droga Hermiono Riddle!
Tak długo czekałem na moment kiedy dowiem się kim są moje dzieci i poznam je. Nawet nie masz pojęcia jak szczęśliwy byłem kiedy usłyszałem, że moją córką jest uczennica, która ma najlepsze wyniki w nauce. Cieszę się, że przyjęłaś nazwisko po mnie. Mogę być dumny, że mam takie dziecko jak Ty.
Chciałbym się spotkać z Tobą i Nicholasem. Muszę was poznać, a także zapoznać z kilkoma rzeczami, które mogą być ważne dla Waszej przyszłości. Jest to propozycja nie do odrzucenia, ale mam nadzieję, że jesteś równie zadowolona z naszego spotkania.
Proszę Cię, abyście przyszli sami na polanę w Zakazanym Lesie dzisiaj o północy. Będę tam czekał razem z najbliższymi mi śmierciożercami. Nie masz się czego obawiać. Nie chcę skrzywdzić ani Ciebie, ani Twojego brata. Mam nadzieję, że zjawicie się punktualnie, nie lubię spóźnień.
Do zobaczenia córko!
Tom Marvolo Riddle
Czytałam z cichą nadzieją, że to żart. Owszem, byłam przygotowana na to całe "rodzinne" spotkanie, ale nie wiedziałam, że stanie się to tak szybko. Dopiero wczoraj dowiedziałam się o tym fakcie, a on już wie wszystko! Spojrzałam na koleżanki, które zdążyły już przeczytać list i patrzyły na mnie niepewnie.
- Która jest godzina?
- 21! - odpowiedziała mi Madeleine
- Więc mam 3 godziny na wymyślenie jak o tej godzinie wymknąć się z zamku. A teraz pozwólcie, że pójdę do Nicka.
Ruszyłam w stronę dormitorium chłopców i zapukałam do drzwi pokoju. Usłyszałam "proszę" i weszłam powoli do środka. Zauważyłam tam mojego brata, Malfoya oraz Nathana.
- Voldemort bawi się w tatusia - mruknęłam i usłyszałam parsknięcie Coopera. - Jak wydostaniemy się z zamku? Jakieś propozycje?
- Riddle, nigdy nie wychodziłaś po zmroku? - Malfoy widocznie był rozbawiony
- Wyobraź sobie, że nie!
Po jakimś czasie przypomniałam sobie o magii (typowa czarodziejka, nieprawdaż?) i postanowiliśmy użyć zaklęcia kameleona.
O 23.20 wyszliśmy ze swoich dormitoriów i we dwójkę ruszyliśmy Hogwardzkimi korytarzami. Mieliśmy szczęście nie spotkać żadnego nauczyciela. Przeszliśmy przez błonia i dotarliśmy do krawędzi Zakazanego Lasu. Zdjęliśmy z siebie zaklęcie. Uśmiechnęłam się do chłopaka i poszłam jako pierwsza gdyż mniej więcej znałam te okolice.
Po około pół godzinnej drodze ujrzeliśmy przed sobą otwartą przestrzeń. Na środku dało się zauważyć kilka ciemnych postaci, które trzymały różdżki świecące niebieskim światłem. Zbliżyliśmy się i ujrzeliśmy Czarnego Pana wraz ze swoimi śmierciożercami. Poczułam strach przed jego osobą, który wzrastał z każdym krokiem.
Przystanęliśmy kiedy byliśmy wystarczająco blisko. Spuściłam głowę nie mogąc patrzeć na jego wężową twarz i krwisto czerwone oczy.
- Witajcie moi drodzy. - wzdrygnęłam się słysząc jego głos - Córko, spójrz na mnie!
Powoli podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy, które były dziwnie spokojne. Uśmiechnął się do mnie na co skrzywiłam się.
- Nareszcie doszło do naszego spotkania twarzą w twarz. Hermiono, wyglądasz jak twoja matka w młodości. - powiedział z... żalem? - Co do waszej matki. Nie żyje od dwóch lat. Prawdopodobnie gdybym znalazł was wcześniej moglibyście ją poznać. - wcześniej miałam nadzieję, że kiedykolwiek zobaczę swoją mamę, a teraz dowiaduję się, że to niemożliwe.
- Muszę was też powiadomić, że chciałbym abyście przeszli przez szkolenie dla śmierciożerców podczas przerwy świątecznej. Jedno z was zostanie śmierciożercą, a jedno moim następcą.
- Ojcze, przepraszam że ci przerywam, ale czy nie możemy zdecydować o naszej przyszłości? - bałam się tego, jak on zareaguje na moje słowa, bardzo. Ale nie chcę by ktoś decydował za mnie.
- Jesteście moimi dziećmi i waszym obowiązkiem jest kontynuować wszystko co zacząłem. - wysyczał nie zadowolony, lecz po chwili uśmiechnął się. - Podoba mi się twoja odwaga córko. A ty synu, co sądzisz o mojej decyzji?
- Nie jestem z tego zadowolony, chociaż nie wiem czy będę chciał czy też nie zostać śmierciożercą. Sądzę Ojcze, że powinieneś wziąć pod uwagę to czego chcemy. - spuścił wzrok. Był tak samo przestraszony jak ja. Chociaż nie. Ja nie odważyłabym się powiedzieć taki słów na pierwszym spotkaniu.
- Nie rozumiesz Nicholasie. Nie ma innej możliwości jak ta. Musicie być moimi następcami, nie ma innej opcji! - Voldemort chyba nie był zadowolony, że mu się stawiamy. Aczkolwiek zareagował spokojniej niż się spodziewałam. - Jedno z was będzie kimś takim jak ja. A drugie będzie nieco niżej położone, ale także bardzo wysoko.
Spojrzał na nas i powiedział słowa, których nigdy nie chciałam usłyszeć.
- Ty Hermiono zostaniesz Czarną Panią, czy ci się to podoba czy nie.
Miałam łzy w oczach. Owszem, zmieniłam się i prawdę mówiąc nie byłam już tą dobrą dziewczynką. Czułam odrazę do szlam, moje nastawienie zmieniło się z dnia na dzień. Ale na ten moment nie chciałam tego.
- Spotkamy się niedługo. Jeśli chcielibyście ze mną porozmawiać to zapraszam was do Riddle Manor. Zawsze będziecie miło widziani.
I zniknął. Od tak. Chłopak przytulił mnie, a ja rozpłakałam się jak dziecko. Moja wymarzona przyszłość to już tylko marzenia. Zostanę Czarną Panią, będę władać tymi wszystkim śmierciożercami. Dopóki Lord Voldemort żyję, będę jego prawą ręką. Nie mogę zmienić jego decyzji, więc muszę się przygotować. Muszę przyzwyczaić się do tej myśli.
_________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać ten rozdział w jeden dzień! Hurra! Wiem, że nie jest on jakiś idealny, ale obiecałam, że będę wstawiać co tydzień i tego się trzymam. Mam nadzieję, że się podoba :)
I proooszę was z całego serduszka, komentujcie jeśli czytacie! 140 wejść i tylko jedna (no może dwie) osoba komentująca. To troszkę smutne.
Następna notka typowo w sobotę, chociaż nie mam na nią ani grama pomysłu. Może coś się wymyśli.
Pozdrawiam i ściskam <3
-Nessa
Przystanęliśmy kiedy byliśmy wystarczająco blisko. Spuściłam głowę nie mogąc patrzeć na jego wężową twarz i krwisto czerwone oczy.
- Witajcie moi drodzy. - wzdrygnęłam się słysząc jego głos - Córko, spójrz na mnie!
Powoli podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy, które były dziwnie spokojne. Uśmiechnął się do mnie na co skrzywiłam się.
- Nareszcie doszło do naszego spotkania twarzą w twarz. Hermiono, wyglądasz jak twoja matka w młodości. - powiedział z... żalem? - Co do waszej matki. Nie żyje od dwóch lat. Prawdopodobnie gdybym znalazł was wcześniej moglibyście ją poznać. - wcześniej miałam nadzieję, że kiedykolwiek zobaczę swoją mamę, a teraz dowiaduję się, że to niemożliwe.
- Muszę was też powiadomić, że chciałbym abyście przeszli przez szkolenie dla śmierciożerców podczas przerwy świątecznej. Jedno z was zostanie śmierciożercą, a jedno moim następcą.
- Ojcze, przepraszam że ci przerywam, ale czy nie możemy zdecydować o naszej przyszłości? - bałam się tego, jak on zareaguje na moje słowa, bardzo. Ale nie chcę by ktoś decydował za mnie.
- Jesteście moimi dziećmi i waszym obowiązkiem jest kontynuować wszystko co zacząłem. - wysyczał nie zadowolony, lecz po chwili uśmiechnął się. - Podoba mi się twoja odwaga córko. A ty synu, co sądzisz o mojej decyzji?
- Nie jestem z tego zadowolony, chociaż nie wiem czy będę chciał czy też nie zostać śmierciożercą. Sądzę Ojcze, że powinieneś wziąć pod uwagę to czego chcemy. - spuścił wzrok. Był tak samo przestraszony jak ja. Chociaż nie. Ja nie odważyłabym się powiedzieć taki słów na pierwszym spotkaniu.
- Nie rozumiesz Nicholasie. Nie ma innej możliwości jak ta. Musicie być moimi następcami, nie ma innej opcji! - Voldemort chyba nie był zadowolony, że mu się stawiamy. Aczkolwiek zareagował spokojniej niż się spodziewałam. - Jedno z was będzie kimś takim jak ja. A drugie będzie nieco niżej położone, ale także bardzo wysoko.
Spojrzał na nas i powiedział słowa, których nigdy nie chciałam usłyszeć.
- Ty Hermiono zostaniesz Czarną Panią, czy ci się to podoba czy nie.
Miałam łzy w oczach. Owszem, zmieniłam się i prawdę mówiąc nie byłam już tą dobrą dziewczynką. Czułam odrazę do szlam, moje nastawienie zmieniło się z dnia na dzień. Ale na ten moment nie chciałam tego.
- Spotkamy się niedługo. Jeśli chcielibyście ze mną porozmawiać to zapraszam was do Riddle Manor. Zawsze będziecie miło widziani.
I zniknął. Od tak. Chłopak przytulił mnie, a ja rozpłakałam się jak dziecko. Moja wymarzona przyszłość to już tylko marzenia. Zostanę Czarną Panią, będę władać tymi wszystkim śmierciożercami. Dopóki Lord Voldemort żyję, będę jego prawą ręką. Nie mogę zmienić jego decyzji, więc muszę się przygotować. Muszę przyzwyczaić się do tej myśli.
_________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać ten rozdział w jeden dzień! Hurra! Wiem, że nie jest on jakiś idealny, ale obiecałam, że będę wstawiać co tydzień i tego się trzymam. Mam nadzieję, że się podoba :)
I proooszę was z całego serduszka, komentujcie jeśli czytacie! 140 wejść i tylko jedna (no może dwie) osoba komentująca. To troszkę smutne.
Następna notka typowo w sobotę, chociaż nie mam na nią ani grama pomysłu. Może coś się wymyśli.
Pozdrawiam i ściskam <3
-Nessa
Trochę mrocznie się robi. I ta zmiana charakteru. Nie mogę sobie wyobrazić takiej wersji Hermiony. Muszę więc czekać na dalsze rozdziały i patrzeć jak to dalej się rozwinie :-)
OdpowiedzUsuńCzy będzie zła?! Czy może odezwie się w niej na nowo dobro?! Bo przecież jej mama była inna niż ojciec.. Mhm dość intrygujące to wszystko.
Zostaje mi czekać na kolejny rozdział.
Pozdrawiam, Domi :-)
dziękuję straaasznie mocno za komentarz! Miło widzieć, że następna osoba czyta moje wypociny:)
UsuńChciałabym dodać rozdział jak najszybciej, ale mam pewne problemy z internetem i nie mam za bardzo jak. Postaram się jak najszybciej.
Buziaki :*
-Nessa
Kolejny świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńByłam bardzo zaskoczona postawą Voldemorta, mimo wszystko był... spokojny. Po prostu.
I ta szokująca wiadomość.. Hermiona Czarną Panią? Wooow.
Jestem bardzo ciekawa jak to dalej się potoczy. Miona wykazała się tu odwagą, ale czy przeciwstawi się ojcu, czy będzie władczynią tej mroczniejszej strony? Tego się dowiemy wkrótce.
Draco ma siostrę- fajny akcent. Dobrze że Herm znalazła nowych przyjaciół.
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
Pozdrawiam,
SWK <3
Taki miły, urodzinowy prezencik miałam - Twój komentarz:)
UsuńBuziaki :*
-Nessa